poniedziałek, 1 lipca 2013

24.06.2013 Maja żle się czuje, wymioty, zawroty głowy



Poniedziałek 24.06.2013 : Maja od rana żle się czuje, ma zawroty głowy i dwa razy wymiotowała i miała silne konwulsje. Choć nie miała czym wymiotować bo była na czczo i popiła tylko jedną tabletkę. Pojawił się duży ból brzucha dostała nospe, ból pleców. Dostała transfuzję płytek krwi i pojawiły się dreszcze, dostała clemastin. Wczoraj w sobotę był problem z wkłuciem udowym, tzn z pobraniem krwi ,m nic się nie chciało cofać. Dziś w poniedziałek o 6 rano pielęgniarka już nie dała rady pobrać ani odrobiny krwi z wkłucia udowego. O godzinie 9 dzienna zmiana pielęgniarek tez nie była wstaniu pobrać krwi. Wkłucie się zatkało na dobre. Można tylko podawać do niego płyny. Ale jego termin ważności właśnie się zbliżał bo Maja ma je już ok miesiąca i powinno być lada dzień do usunięcia.
O godzinie 12 przyjechała po nas karetka. Mamy jechać na założenie Browiaka i usunięcie tego wkłucia udowego. Po drodze płytki krwi na transfuzje i jedziemy. Karetka  nie czytając skierowanie na transport z przyzwyczajenia zawiozła nas na OITD a my mieliśmy jechać przecznicę dalej na chirurgię, więc rozpakowywanie Mai na noszach wjechanie na drugie piętro aby się dowiedzieć że to nie tu i znowu pakowanie Mai do karetki aby przejechać 200 metrów. ( Tak samo był dwa miesiące temu gdy Maja miała sepsę karetka nie czytając skierowania na transport z przyzwyczajenia zawiozła nas do szpitala na OITD na Skłodowską a miała zawieżć nas do innego szpitala na OITD na Koszarową i tylko niepotrzebnie nadrobiliśmy drogi). Na chirurgii nie wysiadając już z karetki czekał na nas lekarz i poinformował że niestety dziś nie da rady przeprowadzić zabiegu bo się inne zabiegi przedłużyły a nie chce robić tego po południu bo to poważny zabieg w przypadku Mai. No i wracamy z powrotem na Hematologię. Kierowca z karetki powiedział że mamy pecha bo dziecko było niepotrzebnie wożone.  I że mam coś zrobić bo pech sie nie odczepi. To fakt ale w tym pechu może jest i trochę szczęścia. Bo Maja dziś bardzo żle się czuła, wymiotowała miała dreszcze, dygotała z zimna przez całą podróż w karetce mimo że nie miała temperatury, tylko ciśnienie wyższe 133/100 no i te wymioty i zawroty głowy. Wróciliśmy na Bujwida, Maja poszła spać, po wstaniu czuła się już lepiej, zjadła obiadek i zły stan nie wrócił. Ponowne próba założenia Browiaka jutro rano.

1 komentarz:

  1. Mój Boże,ile to Dzieciątko wycierpi.
    Mam wielka nadzieję, ze za parę lat będzie to tylko wspomnieniem....

    OdpowiedzUsuń